Galerie

O Nas

 

No tak…zaczęło się dość nietypowo !

 


Świetlica Amaltea oficjalnie została otwarta14 lutego 2007. Jednak już w styczniu grono dzieci wraz z wychowawcami (panią Małgosią, Beatą i Renatą) siedziało w… dopiero co remontowanym budynku (a dokładnie w kuchni:)). Gdy za oknami trzaskał mróz, na świetlicy panowała gorąca atmosfera, gdyż w tym samym czasie, trwała m.in. budowa sceny. Kiedy świetlica była już pomalowana, podłogi były położone, a estrada prezentowała się dumnie, czekało nas jeszcze jedno zadanie…składanie mebli. Niezastąpieni okazali się wychowankowie świetlicy Wesołe Małolaty, którzy dzielnie pokonywali trasę Prądnik Czerwony – Borkowska aby skręcać, posklejać, przywiercić… Pani Małgosia uszyła śliczne firanki i kotarę na scenę. Był to dla Nas wszystkich czas ciężkiej pracy ale i radości tworzenia, poznawania siebie nawzajem i nawiązywania przyjaźni.
Dużymi krokami zbliżały się ferie. Pani Małgosia miała dla nas wielką niespodziankę… wyjazd na narty wraz z WM. To był strzał w dziesiątkę! Nawet osoby, które nigdy wcześniej nie miały nart na nogach pokochały białe szaleństwo wśród pięknych gór. No i nawet bez większych urazów udało nam się dotrzeć (chodź nie bez żalu) z powrotem do Krakowa.

Szukamy nazwy

 

Pomysłów na nazwę świetlicy było wiele, lecz na jaką się zdecydować?! Tym razem z pomocą przyszedł nam…słownik. Tak, tak… Komisyjnie zasiedliśmy wszyscy do stołu i każdy z nas powiedział numer strony i który wyraz na stronie będzie ewentualnie naszą nazwą. Był pajac, krzesło, arytmetyk, książka…no i Amaltea. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że idealnie pasuje do nas ten symbol obfitości. Nazwa została wybrana!

Wielkie otwarcie !

 

Datę wybraliśmy niebagatelną bo 14 lutego, czyli Walentynki. W przygotowaniach do naszego święta przyszła nam z pomocą pani Justyna, która została z nami i wspierała przez kilka następnych miesięcy. Przygotowaliśmy zaproszenia, napisaliśmy scenariusz imprezy, opowiedzieliśmy słowami jak i obrazem historię kozy Amaltea. Było też trochę pracy w kuchni, czym głównie zajęła się pani Beata, Magda, Agnieszka … no i oczywiście Wiatrak z WM (kucharz z zamiłowania). Impreza się zaczęła – czego tam nie było… Specjalnie na tę okazję wystąpiły Stokrotki; nawet mieliśmy własnego Zeusa (Patryk Dąbek), który częstował gości słodyczami. Wszystko skończyło się muzyką i tańcami. Z obliczeń wynika, iż na otwarciu było aż 100 osób!!!

Życie codzienne

 

Kiedy uporamy się już ze wszystkimi zadaniami domowymi (w między czasie dołączył do nas pan Wojtek, który okazał się bardzo pomocny w przedmiotach ścisłych) rozwijamy skrzydła na polu plastycznym, muzycznym jak i sportowym. Pierwszy konkurs w jakim wzięliśmy udział, był poświęcony m.in. marynarce wojennej i historią z nią związaną. Wykonaliśmy więc z tektury, gazet i własnoręcznie (!) zrobionego kleju, duży statek podwodny. Chociaż konkursu nie wygraliśmy, bawiliśmy się świetnie przy tworzeniu tej konstrukcji. Od tego czasu wzięliśmy udział w wielu tego typu przedsięwzięciach zarówno na skalę lokalną jak i ogólnopolską.
Scena Amaltei to wyzwanie dla artystycznych dusz. Stanowi ona zarówno wystawę prac plastycznych jak i jest miejscem różnego typu występów. Muzyka zawsze była w sercach nas wszystkich. Dziewczyny postanowiły więc założyć zespół taneczny. Dzięki silnej woli i zaangażowaniu powstały i wciąż powstają nowe układy taneczne. Udało nam się wystąpić nawet na krakowskim Rynku, w strugach deszczu na Błoniach, imprezach okolicznościowych!
Śpiewać każdy może… karaoke to świetny sposób na zrelaksowanie się przy dźwiękach muzyki. A jeśli już jesteśmy przy śpiewaniu, to należy wspomnieć o zredagowanych przez nas śpiewnikach, które przydają się zawsze wtedy, gdy pani Małgosia wyciąga gitarę.
Niedawno dołączyła do naszego grona pani Grażyna, której talent plastyczny inni mogą podziwiać na wystawach, a my mamy ją tylko dla siebie. Wykorzystując okazję poznajemy tajniki rysunku i odkrywamy w sobie nowe zdolności.
Zawsze znajdzie się też czas na grę w ping-ponga, piłkarzyki (nasz nowy nabytek), grę terenową czy po prostu wyjście do parku, gdzie można zagrać w piłkę, badmintona, pohuśtać się na huśtawce, poszaleć na karuzeli…

Wycieczki…czyli to co lubimy najbardziej

 

Oj było ich już trochę… Jedną z pierwszych wycieczek była wyprawa do Ojcowa (z PTTK) - Pieskowej Skały i Jaskini Wierzchowskiej. Odwiedziliśmy także krakowskie ZOO , Muzeum Inżynierii miejskiej (gdzie m.in. budowaliśmy poduszkowce), Muzeum AK, kino, Planetarium i Wesołe Miasteczko w Chorzowie. Nie mógł nas też ominąć rejs statkiem po Wiśle, oraz wyczerpujący ale kształtujący charakter (!!!) obóz wędrowny. O wrażeniach opowiemy przy innej okazji.

Sonda

Jak podoba Ci się nowa strona?

Sponsorzy

www.uteklorza.turist.pl/ www.comfortexpress.pl/ www.pttk.pl/ www.retendo.com.pl www.tpd.pl/ www.southpoland.com/ www.hajduk-ski.pl/ www.zwornik.pl www.dzielnica10.krakow.pl bdu.bzwbk.pl/13878 www.wesole-malolaty.pl www.granitonline.pl/ www.fortisbank.com.pl/about/1840.htm